12 maja 2008

Menu główne
Informator
Inne
Ankieta
Majówka w Żarach była:


Menu użytkownika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Kursy walut
NBP/ 2008-05-08
Waluta Skup Sprzed.
EUR 3,3841 3,4525
USD 2,1966 2,2410
CHF 2,0888 2,1310
GBP 4,3006 4,3874
Pogoda w regionie
Statystyki
Gości na stronie: 3
Użytkowników: 0
więcej statystyk

Artykuły > Historia > Przedwojenne żarskie restauracje i hotele.
Rafał Szymczak



Przy ul. 1 maja znajdowała się restauracja Emila Reimanna, której atutem była sala koncertowa i teatralna. Wcześniej w tym miejscu była sala Kirchgeorg´a, która nie miała ambicji teatralnych a raczej służyła do organizacji imprez okolicznościowych.



Lokal Reimanna został przejęty przez Karla Leuschnera, jednak przetrwał tylko do połowy lat 20. XX w.



W lokalu Reimanna znajdowała się też tzw. Cela Promniców – sala z wystrojem nawiązującym do początków panowania Promniców w Żarach.



Swoją restaurację miała Gildia Strzelecka (Bractwo Kurkowe) w parku przy ul. Czerwonego Krzyża. W budynku znajdował się również tor do gry kręgle.




Przy ul. Zgorzeleckiej znajdował się „Zajazd pod Łabędziem” prowadzony przez rodzinę Späth kuszący nadreńskimi widokami, którymi udekorowano salę restauracyjną.



Przy ul. Zamkowej Richard Schneider prowadził klubową restaurację, gdzie znaleźć można było wielki stół dla stałych gości – Stammtisch oraz specjalne pomieszczenie klubowe.



Niedaleko Eliza Hecht prowadziła w Rynku mały lokal o nazwie ciekawej nazwie Zielone Sklepienie.



Na rogu ul. Wrocławskiej i Ogrodowej postała pod koniec XIX w. secesyjna kamienica, która w następnych latach uległa rozbudowie, a początkowo na parterze znajdowała się w niej cukiernia.



Później Richard Klnate prowadził tu na początku XX w. kawiarnię Hohenzollern, wdowa po nim – Johanna sprzedała lokal Hansowi Heckertowi.







Na ścianie zachował się napis sprzed prawie 100 lat, że tu znajdowała się Cafe Hohenzollern

W latach 30. i 40. znajdowała się tu Cafe Central Willego Schöneberga. Lokal posiadał scenę na której przygrywał gościom zespół muzyczny. Kawiarnia miała nowoczesne wyposażenie i wystrój co stanowiło poważna odmianę po Cafe Heckert, której wystrój to morze pluszu i kwintesencja drobnomieszczańskiej elegancji.





W pobliżu znajdowała Restauracja Loży Masońskiej (Logen Restaurant) Paula Hartmanna, zresztą dzisiejsza ul. Wrocławska swoją wcześniejszą nazwę zasłużonej dla miasta loży masońskiej „Pod Trzema Różami”.







Po dojściu nazistów do władzy 1933 r. nazwę ulicy zmieniono na Claus von Pape Straße na cześć nazisty zabitego przez policję podczas puczu monachijskiego. Naziści masonów nie cierpieli, więc nie tylko ulicę przemianowano, ale też sama restauracja zmieniła patrona na Hindenburga (prezydenta republiki weimarskiej, który dopuścił nazistów do władzy).



Przy ul. Osadników Wojskowych Erich Mattiske prowadził cukiernię i kawiarnię. Wiedeńska cukiernia znajdowała się również przy pl. Przyjaźni – prowadził ją Oskar Sommer.



Przy Tribelerlandstraße (dziś ul. Serbska) - jak sama nazwa wskazuje drodze wyjazdowej na Trzebiel znajdowała się niewielka restauracja B. Grossa.





Bliskość dworca kolejowego sprawiła, że w pobliżu działało kilka hoteli. Przy ul. M. Buczka, która niegdyś była ulicą Dworcową znajdował się hotel „Dworcowy” Wilhelma Mittwocha w którym również znajdowała się oczywiście restauracja i winiarnia „Kiść winorośli”. Jeszcze wcześniej był to Borse` s Hotel a dziś to budynek hotelu „Łużyckiego”.



Na początku XX w. w pobliżu hotelu funkcjonowała restauracja Maxa Elgta która na zapleczu posiadała ogródek. (zaznaczona znakiem "X")



Po drugiej stronie torów przy ul. Okrzei znajdował się niewielki Hotel pod Złotą Kotwicą Teodora Fiebiga
Dwa duże hotele znajdowały się przy pl. Przyjaźni co naturalne wszak znajdował się na Górnym Przedmieściu powstałym na starym szlaku drogowym (Niski Trakt a później trakt Pocztowy z Lipska na Śląsk) no i oczywiście tu kończyła się ul. Dworcowa, czyli dzisiejsza ul. M. Buczka.



I tak przy pl. Przyjaźni znajdował się hotel „Pod Trzema Lipami” sąsiadujący z hotelem „Pod Złotym Jabłkiem” Ludwika Weißa.



Przy ul. Długosza funkcjonował z kolei hotel o najbardziej buńczucznej nazwie – Lancasters Hotel.  



Oczywiście także przy reprezentacyjnym rynku znajdowały się hotele. Na rogu Rynku i ul. Kościelnej znajdował się hotel „Pod Niemieckim Dzbanem” Rudolfa Einenckela.

Ciekawie położony był Finke´s Hotel – pod budynkiem hotelu znajdowało się łukowate przejście z ul Ratuszowej na południowo – zachodni zaułek Rynku.





Przy hotelu znajdowała się kawiarnia nosząca imię znanej żarskiej rodziny kupieckiej Böhme.



Pocztówka wysłana w 1914 r. z pieczęcią Cafe Böhme ujawnia, że właścicielem był wtedy H. Kroll.

W pięknej XVIII - wiecznej kamienicy przy północno-zachodnim narożniku Rynku znajdował się hotel pod „Złotą Gwiazdą” Alberta Schulza.





W ratuszu na przełomie XIX i XX w. mieścił się lokal o nazwie „Ratuszowa piwnica” o czym zaświadczały dumnie szyldy na fasadzie budynku.



Wnętrze "Piwnicy ratuszowej"

Przy placu Inwalidów znajdowała się jedna z najsłynniejszych gospód  - Pod Złotą Sową znana z ryciny Daniela Roehlinga przedstawiającej przybycie króla Augusta II do Żar 13 kwietnia 1730 r.



Piętrowy budynek z szarego kamienia pokryty szarą dachówką, w XVIII w. nazywany „polskim zajazdem” a później gospodą pod Złotą Sową . Budynek zbudowano w 1684 r. Właścicielem parceli był Beniamin Schauffer, który przybył do Żar z okolic Gubina. Otrzymał on zgodę od Erdmanna II Promnica na prowadzenie zajazdu. Obok stanęły nieodzowne dla takiego przybytku powozownia i stajnie. Droga, przy której stał zajazd była częścią szlaku pocztowego z Lipska do Żar. Elektor saski i król polski August II Mocny w drodze od Rzeczpospolitej przejeżdżał przez Żary w 1700, 1705, 1717, 1730 i 1731 korzystając z gościnności hrabiego Erdmanna II Promnica. W sierpniu 1704 roku gościem "Hotelu de Pologne" został 23 - letni magister praw Georg Philipp Telemann, właśnie od tego budynku rozpoczął się ważny etap w jego życiu jako kapelmistrza Erdmanna II.





W urzędowym piśmie z 1845 r. zajazd ten wraz z zajazdami przy rynku: „Pod Złotą Gwiazdą” i „Pod słońcem” zaliczony został do kategorii zajazdów dla „wykształconych stanów”, podczas gdy pozostałe gospody i hotele zaliczone zostały do kategorii „dla niższych stanów”.



Pamięć o żarskich tradycjach winiarskich pielęgnował miejscowy oddział (powstały w 1884 r) działającego prężnie Towarzystwa Karkonoskiego (RGV - Riesengebrigsverein)  dlatego przy wzgórzu winnym w Parku Miejskim prowadził winiarnię sprzedającą także regionalne wina. W dwudziestoleciu międzywojennym prowadzili ją Oswald Harzbrecher a późnej Alfred Just. Do II wojny światowej pielęgnowano tradycję tego miejsca, po wojnie jednak zdewastowana winiarnia została rozebrana. Pozostała jedynie brama wjazdowa od ul. Skarbowej.



W budynku działającego do niedawna kina Pionier znajdowała się sala kinowa połączona z cukiernią.



Salę koncertową, restauracje i hotel pod wspólną nazwą „Flora” prowadził przy ul. Żagańskiej Joseph Babel. W Sali koncertowej wyświetlane były też filmy. Tradycję po wojnie kontynuowało kino „Start” a dziś to zrujnowany i opuszczony budynek Centrum Kultury Młodzieżowej, który należy do ZSMP.



Na przeciwko znajdowała się restauracja Gustawa Puschmanna reklamująca się dużym wyborem win, likierów i piwa. Przy Żagańskiej znajdowały się hotelik -  „Pod Koroną” Marty Hübner.


Bogatą ofertę gastronomiczno – rozrywkową Dolnego Przedmieścia podtrzymywała przylegająca do baszty Bramy Dolnej restauracja Heinricha Menzla. Później lokal prowadziła Frida Buchorn zd. Menzel. Podobno lokal cieszył się złą sławą ze względu na przebywające tu prostytutki.



W miejscu, gdzie stanął SDH a dziś znajduje się salon meblowy BRW i dyskont Plus znajdowała się restauracja Moritza Schulze o czym krzyczały wielkie litery wypisane na fasadzie kamienicy. Właściciel wiedział co robi, jako że w pobliżu stał okazały pomnik Dwóch Cesarzy – bardzo chętnie przedstawiany na pocztówkach z początku XX w. Oto restaurator miał darmową reklamę na tysiącach kartek pocztowych wysłanych z Sorau na cały świat.



Po śmierci Moryca lokal przejęła siostra - Augusta Kara, która nazwała lokal po prostu „Przy Pomniku Trzech Cesarzy” widocznie uznała, że starczy już tej reklamy.



A. Böhme nie mógł liczyć na taką darmową reklamę, więc wydał własnym sumptem swoją pocztówkę. Aby dodać splendoru swej knajpce na pocztąwce umieścił miejski herb i budynek Królewskiego Gimnazjum (Dziś I LO im. B. Prusa).



W zabudowaniach pofranciszkańskich przy ul. Cichej prowadził oberżę Juliusz Bartsch.



Przy ul. Bohaterów Getta rodzina Bergerów prowadziła rozlewnie wód gazowanych i piwa. W lokalu tym znajdowała się również piwiarnia i restauracja.



Jej wystrój zdominowały myśliwskie trofea.  



Przy browarze Fechnera znajdował się lokal Kronenburg. Nazwa zapewne nawiązywała do faktu, że dwukondygnacyjna, stara kamienica przylegająca do muru miejskiego była siedzibą burgrabiego. Budynki zresztą, jak i bramę wejściową wystylizowano na gotyckie budowle obronne z blankami.



Siefersdorf (część Zatorza – wzdłuż ul. Witosa) był oazą spokoju w pobliżu miasta. Znajdował się tu hotelik „Pod Kolejką Linową” Paula Rosesa, który reklamował swój ogródek i pokoje dla turystów. Przy budynku władz gminnych Seifersdorfu znajdowała hala wynajmowana na okolicznościowe imprezy wraz z ogrodem.





Na Zatorzu - Seifersdorfie znajdował się też ogród angielski.  



W latach 30. i 40. Richard Schneider prowadził kawiarnię reklamowaną jako „miejski lokal familijny” w którym nie mogło zabraknąć sali tanecznej. Wcześniej lokal dość często zmieniał właścicieli (Ansorge`s później Weisners).



Jedno się nie zmieniało – co zimę w pobliżu organizowano lodowisko.   



W Zielonym Lesie znajdowało się kilka restauracji i pensjonatów – na pierwszy można było trafić już przy „głównej” drodze wjazdowej do tego miejskiego kompleksu wypoczynkowego. Oto przy ul. Wojska Polskiego znajdowały się gospody „Rautenkranz” i „Heineka”. Oberżę Rutenkranz prowadził Otto Rücker. Największy kompleks gastronomiczno – wypoczynkowy stanowiła restauracja Zielony Las.  





Także pobliski Las Miejski oferował wypoczynek w gospodzie przy pustelni i bielarni Herrmanna. Spokój tego miejsca zakłóciła jednak budowa kompleksu koszarowego w drugiej połowie lat 30.



Prekursorem gospodarstw agroturystycznych była z kolei plantacja Pietscha – oferowała stawy hodowlane oraz własne wina i rustykalne jadło.




Na Kunicach znajdował się zajazd Hohenzollern a także zajazd pod Zielonym Drzewem Fritza Girke przy al. Wojska Polskiego (Sorauerstraße 11).



Oberże prowadzili również Artur Kulke  przy ul. Niepodległości (Ullersdorferstraße 4), Willi Lehmann przy Grunwaldzkiej (Bahnhofstraße 4) i Ferdynand Strohmeier przy Powstańców Wielkopolskich (Hansdorferstraße 4).



Najwięcej lokali było przy ul. Grunwaldzkiej, prowadzili je August Schubert (Dorfstraße 1), Teodor Seidel  (Dorfstraße 77) i rodzina Wonnebergerów (Gustaw i Linda)


A oto ostrzeżenie przed zbyt długim przebywaniem w żarskich gospodach - niestety nie było w Żarach jak w Bytomiu Odrzańskim kota, który odprowadzałby zawianych do domów ;-)